Zapraszamy na facebookową stronę, gdzie najszybciej pojawiają się nasze filmowe nowości. Wystarczy „polubić” by na bieżąco być
ostatnie WPISY »
Wczoraj mieliśmy przyjemność gościć na ślubie Kamili i Bartka. Do montażu ich klipu zabraliśmy się o godzinie 21:06, tuż po pierwszym tańcu. Efekt naszej pracy Państwo Młodzi wraz z gośćmi zobaczyli zaraz po oczepinach. Osobiście jesteśmy wielkimi fanami Same Day Edit-ów ;D, o których więcej już niebawem ;D.
Wszystkim tym, którzy nie mogli być z nami w tym wyjątkowym i najważniejszym dla Nas dniu, chcieliśmy z mężem
pokazać niespodziankę przygotowana dla gości, którą wyświetliliśmy podczas przyjęcia weselnego. Najlepszy kamerzysta na świecie Łukasz z mymoments nakrecił klip o nas
Przy tej okazji ogromne podziękowania dla Łukasza za niesamowity profesjonalizm i mega cierlipliwość w stosunku do nas !!!
Przyjemnego ogladania
Wiola
W dzisiejszym wpisie pozwolę sobie na kolejny cytat
, a przy okazji pozdrawiam Agnieszkę i Wojtka ;P
„Wojciech: Nie wiem Łukaszu jak Ci się to udało ale spełniłeś Agi największe marzenia odnośnie teledysku plenerowego – taniec w deszczu!!! – musisz mieć niezłe… wtyki, że udało Ci się załatwić taką pogodę;) co do mnie to moje wysoko postawione oczekiwania totalnie zmiażdżyłeś:D i nie potrafię sobie wyobrazić lepszej współpracy i tak dobrej zabawy jaką mieliśmy przy okazji kręcenia teledysków:D aż chce się więcej takich okoliczności;)”
Agnieszka i Wojtek ^ przetańczmy razem życie from mymoments.pl on Vimeo.
To będzie wpis o charakterze pochwalno-pochwalnym, czyli pochwalimy się tym, że zostaliśmy pochwaleni ;D, a co?
Przy okazji podziękowania dla „mistrzów pierwszego planu”, bez Was to by się nie udało
.
Z wrodzoną skromnością oddaję głos Kasi:
„Łukasz – wulkan energii. Krzysiek – oaza spokoju. Przyjechali… zobaczyli… zwyciężyli
Profesjonalizm Chłopaków wspierany był przez ich zapał do pracy, ten z kolei ujawniał ich poczucie humoru i otwartość. Współpraca z Krzyśkiem i z Łukaszem to po prostu przyjemność. Są obecni wszędzie, chcąc uchwycić każdy element przygotowań, ceremonii ślubnej, wesela… lecz nie oślepiają, nie zasłaniają, nie przepychają . Uczestniczą w tych wydarzeniach, pozostawiając jednocześnie przestrzeń, pełen szacunku dystans podczas Mszy, wobec Gości. Ich aparaty, obiektywy oraz elementy wyposażenia, których nazw nie sposób zapamiętać, robią wrażenie już podczas ich użytkowania. Kiedy jednak otrzymuje się efekt końcowy, jest się pewnym, że nawet najlepszy sprzęt nie wywołałby takich emocji, bez umiejętności i mozolnej pracy Chłopaków (także tej podczas oglądania zgromadzonego materiału, wybierania najlepszych ujęć, doboru doskonałego podkładu muzycznego, a wreszcie stworzeniu oszałamiającej całości). Film i teledysk, które dostaliśmy wywołały w nas ogrom emocji. Rozśmieszały, wzruszały, zachwycały. Chciało się je oglądać kolejny i kolejny raz. Jednak to typowe, kiedy jest się mistrzami pierwszego planu, haha
Dlatego niech miarą efektu, jaki wywołuje praca Łukasza i Krzyśka będą reakcje naszych bliższych i dalszych Znajomych – dotąd wspominają o naszych filmach, sami oglądali je wielokrotnie (rekordzistka przyznała się do 23 razy, haha), nasi kochani wrażliwcy wspominają jak na nich płakali (oj niejeden raz), teledysk rozpowszechniają swoim znajomym, planującym ślub i wesele….
Szukając ekipy filmowej, chcieliśmy, aby potrafiła zrobić film, który nas nie znudzi, do którego będziemy chcieli wracać, który nie będzie sztucznym wyciskaczem łez. Pomimo trudów przygotowań bardzo cieszyliśmy się naszym pierwszym maja 2010 roku, i dlatego zdecydowaliśmy się w ten sposób utrwalić ten dzień, ale tak, aby odzwierciedlona została autentyczna paleta przeżyć tych jedynych chwil. Tak też się stało. Dziękujemy!
”
21.12.2009 – Plener w cementowni
Tym razem naszego bloga oddaje w ręce bohaterki powyższego klipu – Moniki ;D
„Plan był taki: zgodnie z ambitnymi założeniami, mieliśmy wstać wcześnie, żeby złapać dobre światło, a wyszło jak zawsze…czyli kiedy otworzyłam oczy była godzina 10. Wstałam, poszłam do kuchni zaparzyć kawy, chłopaki spali w najlepsze. Poprzedniego wieczoru zasiedzieliśmy do późna żartując, pociskając głupoty i po dwóch i pół praktycznie nieprzespanych nocy zmęczenie wzięło górę.
Za chwilę w kuchni pojawił się totalnie zaspany i nieprzytomny Łukasz:
-Zaspaliśmy
Pogoda na szczęście była dla nas wyjątkowo łaskawa, czyste niebo i słońce utrzymały się do godzin popołudniowych. Na dworze leżał świeży śnieg a temperatura oscylowała gdzieś koło -15.
Nowo nabyty mąż pomógł mi wbić się w suknię i dawaj do samochodu. Ciężka sprawa z tą suknią w samochodzie…upychali mnie wszyscy w trójkę, począwszy od mojego męża a skończywszy na Krzyśku a i tak wylewałam się z samochodu ;D Cały poprzedni dzień zastanawiałam się jak to będzie..ja, moja suknia z gorsetową górą… i mróz -15. Zajechaliśmy do Cementowni w Grodźcu, piękny obiekt, chłopaki aż się palą żeby iść pozwiedzać:
-No to idźcie ale beze mnie, ja tam nie wychodzę, dajcie mi znać jak już wszystko przygotujecie bo do tego czasu uświerknę i nie wstanę, tak będę siedzieć!!!
Poszli, wrócili stwierdzając, że jest zaje…znaczy, że jest bardzo pięknie i nie było wyjścia, trzeba było zdjąć ciepły płaszczyk i dwa sweterki. Mróz i zimny wiatr dawał się solidnie we znaki ale zapał Łukasza i Krzysia potrafił zagrzać do akcji nawet takiego zmarzlucha jak ja. Chodziliśmy po Starej Cementowni, klimat był niezwykły…światło wpadało przez szczeliny starych murów i okien a każdy powiew wiatru zbierał z murów sypki śnieg. I kiedy już trzęsłam się niemiłosiernie Łukasz pozwalał mi zerknąć przez ramię i za każdym razem niesamowity obraz który nagraliśmy stawiał mnie do pionu. Trudno było zapanować nad swoim ciałem, trzęsłam się niemal non stop, Łukasz mówił ?ok jedziemy? i starałam się powstrzymać od dygotania z zimna. Buty obdzierały, zmarznięte dłonie i stopy masakrycznie wprost bolały. Pod koniec praktycznie nie czułam już swojego ciała ale zaraz po ślubie i weselu był to najpiękniejszy dzień. My, Duch Starej Cementowni + wytrwałość i pasja Łukasza i Krzyśka. Dla takich wspomnień, warto byłoby marznąć nawet trzy razy bardziej.
Monika ;->”
